Wyobraź sobie świat bez warzyw, owoców, chleba i makaronu. Zostaje tylko mięso, jaja i woda. Brzmi jak koszmar wegetarianina? To właśnie dieta carnivore (z ang. mięsożerca).
Ten model żywienia to swoisty „anty-weganizm”, który zdobywa popularność nie jako kolejny modny sposób na odchudzanie, ale jako ostateczna deska ratunku dla osób zmagających się z ciężkimi problemami trawiennymi i chorobami autoimmunologicznymi. To powrót do czasów lodowcowych, ale czy bezpieczny w XXI wieku?
Z artykułu dowiesz się:
- dlaczego niektórzy ludzie czują się lepiej, gdy przestaną jeść warzywa (teoria anty-składników)
- co to znaczy jeść „nose-to-tail” i dlaczego sama pierś z kurczaka to za mało
- czy brak błonnika i witaminy C cię nie zabije
- jak wygląda adaptacja do życia na samym białku i tłuszczu
Na czym to polega? Definicja „mięsożercy”
Zasada jest banalnie prosta: jesz tylko to, co kiedyś biegało, pływało lub latało (plus produkty od tych zwierząt, jak jaja czy nabiał). To dieta zero roślin. Oznacza to całkowitą eliminację warzyw, owoców, zbóż, orzechów, nasion, a nawet olejów roślinnych.
Ważne rozróżnienie: carnivore nie jest dietą wysokobiałkową. To dieta wysokotłuszczowa. Gdybyś jadł tylko chude mięso, szybko byś podupadł na zdrowiu (tzw. „rabbit starvation”). Potrzebujesz tłuszczu jako paliwa.
Dlaczego rośliny mogą szkodzić? Teoria anty-składników
To kluczowy punkt, który tłumaczy sens tego szaleństwa. Dlaczego ktoś miałby rezygnować ze szpinaku? Zwolennicy carnivore tłumaczą to tak: zwierzęta mogą uciec przed drapieżnikiem, rośliny – nie. Dlatego wykształciły mechanizmy obronne – „chemiczną broń”, która ma zniechęcić roślinożerców do ich zjedzenia.
Chodzi tu o tzw. składniki antyodżywcze, takie jak:
- Lektyny i fityniany: Mogą drażnić jelita i blokować wchłanianie minerałów.
- Szczawiany: Obecne np. w szpinaku czy rabarbarze, mogą przyczyniać się do kamicy nerkowej i bólów stawów.
Dla zdrowego człowieka te substancje są nieszkodliwe w małych ilościach. Jednak u osób z „nieszczelnym jelitem” lub chorobami autoimmunologicznymi mogą one wywoływać przewlekły stan zapalny. Dieta carnivore działa tu jak „przycisk reset” – usuwa wszystkie potencjalne drażniacze.
Co jemy? Jadłospis drapieżnika
Jadłospis jest monotonny, ale (dla fanów mięsa) pyszny.
- Mięso czerwone: Wołowina to król tej diety (steki, mięso mielone, pieczeń). Jest najbardziej odżywcza.
- Tłuszcz zwierzęcy: Masło, smalec, łój wołowy, boczek.
- Jaja i ryby: Jako urozmaicenie.
- Nabiał: Kwestia sporna. Niektórzy piją mleko i jedzą sery, inni je eliminują ze względu na laktozę (cukier mleczny).
- Woda i sól: Niezbędne do życia.
Zasada „nose-to-tail” (od nosa do ogona)
Jedzenie samych steków z antrykotu jest drogie i… niepełnowartościowe. Aby dostarczyć organizmowi wszystkich witamin, należy jeść całe zwierzę – w tym podroby.
- Wątróbka: To naturalna multiwitamina (najlepsze źródło witaminy A i żelaza).
- Szpik kostny i wywary: Źródło kolagenu.
Carnivore vs. keto – czy to to samo?
Obie diety opierają się na tłuszczu i wprowadzają organizm w stan ketozy. Różnica leży w podejściu do roślin.
- Keto: Jesz mięso, ale też awokado, orzechy, oliwę z oliwek, kapustę kiszoną i dużo błonnika.
- Carnivore: To najsurowsza wersja keto (zero carb). Eliminujesz błonnik całkowicie.
Największe kontrowersje i zagrożenia
- Brak błonnika i zaparcia? Intuicja podpowiada, że bez błonnika zatkasz się na śmierć. Praktyka pokazuje co innego. U wielu osób z zespołem jelita drażliwego (IBS) usunięcie błonnika, który fermentuje w jelitach, przynosi natychmiastową ulgę i reguluje wypróżnienia. Mięso trawi się niemal w całości w jelicie cienkim, zostawiając niewiele „resztek”.
- Witamina C i szkorbut Teoretycznie, bez owoców powinieneś dostać szkorbutu. W praktyce, świeże mięso zawiera śladowe ilości witaminy C. Co więcej, zapotrzebowanie na tę witaminę spada, gdy nie jesz węglowodanów (glukoza i witamina C konkurują o te same transportery w komórkach).
- Cholesterol Na tej diecie poziom cholesterolu LDL zazwyczaj rośnie. Dla kardiologów głównego nurtu jest to czerwona flaga. Zwolennicy diety twierdzą jednak, że przy braku stanów zapalnych (niskim cukrze), wysoki cholesterol nie jest groźny. To jednak wciąż temat gorących debat medycznych.
Dla kogo ta dieta?
To nie jest dieta dla kogoś, kto chce po prostu „trochę schudnąć” przed wakacjami. To dieta eliminacyjna, terapeutyczna. Najczęściej sięgają po nią osoby, które wypróbowały już wszystkiego (leki, dieta bezglutenowa, keto) i nadal cierpią na:
- ciężkie choroby autoimmunologiczne (RZS, Hashimoto, toczeń),
- przewlekłe problemy skórne (łuszczyca, egzema),
- silne problemy jelitowe (SIBO, wzdęcia).
Najczęściej zadawane pytania – FAQ
Czy mogę pić kawę?
Puryści mówią „nie”, bo kawa to wywar z ziaren rośliny (zawiera substancje drażniące). Większość osób jednak zostawia czarną kawę w jadłospisie.
Czy to jest drogie?
Może być, jeśli jesz tylko steki z polędwicy. Jeśli jednak bazujesz na mięsie mielonym, wieprzowinie, jajkach i wątróbce – może wyjść taniej niż dieta pełna „superfoods” i suplementów.
Jak długo można tak jeść?
Nie ma długoterminowych badań klinicznych. Mamy jednak przykłady plemion (Inuici, Masajowie) oraz współczesnych anegdotycznych przypadków ludzi żyjących tak od dekad w dobrym zdrowiu.



Opublikuj komentarz